1. 1915. Niewyraźne objawienia.

2. 1916 - wiosna. Pierwsze objawienie Anioła.

3. 1916 - lato. Drugie objawienie Anioła.

4. 1916 - jesień. Trzecie objawienie Anioła.

5. 1917 - maj. Tło polityczno-religijne Maryjnych objawień. Widzący.

6. 1917 - 13 maja. Pierwsze objawienie Matki Bożej.

7. 1917 - 13 czerwca. Drugie objawienie Matki Bożej.

8. 1917 - 13 lipca. Trzecie objawienie Matki Bożej.

9. 1917 - 19 sierpnia. Czwarte objawienie Matki Bożej.

10. 1917 - 13 września. Piąte objawienie Matki Bożej.

11. 1917 - 13 października. Szóste objawienie Matki Bożej.

12. 1921 - 15 czerwca. Siódme objawienie Matki Bożej.

13. 1925 - 10 grudnia. Objawienie Matki Bożej.

14. 1926 - 15 lutego. Objawienie Dzieciątka Jezus.

15. 1929 - 13 czerwca. Objawienie Trójcy Przenajświętszej i Matki Bożej.

16. Fatima i cywilizacja śmierci.

a. Siły zła w walce z fatimskimi objawieniami.

b. Skutki kryzysu wiary.

c. Objawienia w Fatimie są ciągle aktualne.

17. W skrócie.

 

Objawienia fatimskie w relacji siostry Łucji.

1915. Niewyraźne objawienia.

 

W 1915 roku na szczycie wzgórza Cabeço, Łucja i jej trzy towarzyszki: Teresa Matias, jej siostra Maria Rosa i Maria Justino, były świadkami niewyraźnych objawień tak opisanych we "Wspomnieniach" widzącej:

Gdy tylko rozpoczęłyśmy [odmawiać różaniec], zobaczyłyśmy nad drzewami, jakby w powietrzu, wiszącą statuę ze śniegu, błyszczącą w promieniach słonecznych.

– Co to takiego? – zapytały moje towarzyszki zatrwożone.

– Nie wiem.

Odmawiałyśmy w dalszym ciągu nasz pacierz z oczyma utkwionymi w postać, która znikła, jak tylko skończyłyśmy się modlić.

Wspomnienia siostry Łucji, Fatima 2007, wyd. VI, s. 75. (spis treści)

1916 - wiosna. Pierwsze objawienie Anioła.

 

Miejsce: Loca do Cabeço, gaj oliwny zwany Pregueira w Valinhos.

Nie bójcie się, jestem Aniołem Pokoju! Módlcie się ze mną.

Uklęknął i pochylił głowę aż do ziemi. Porwani siłą nadprzyrodzoną robiliśmy to samo i powtarzaliśmy słowa wymawiane przez niego:

O mój Boże, wierzę w Ciebie, uwielbiam Ciebie, ufam Tobie, kocham Cię. Proszę Cię, byś wybaczył tym, którzy nie wierzą, którzy Cię nie uwielbiają, którzy Cię nie kochają, którzy Ci nie ufają.

Po powtórzeniu tego trzy razy, powstał i powiedział:

Tak macie się modlić! Serce Jezusa i Maryi słuchają z uwagą waszych próśb.

Wspomnienia siostry Łucji, s. 175-176 (IV Wspomnienie). Por. Wspomnienia siostry Łucji, s. 80-81 (II Wspomnienie). (spis treści)

1916 - lato. Drugie objawienie Anioła.

 

Miejsce: podwórko domu Łucji, obok studni zwanej Arneiro.

Co robicie? Módlcie się! Módlcie się dużo! Serce Jezusa i Maryi chcą przez was okazać (światu) wiele miłosierdzia. Ofiarujcie bezustannie Najwyższemu modlitwy i umartwienia.

– Jak mamy się umartwiać? – zapytałam.

Z wszystkiego, co tylko możecie, zróbcie ofiarę jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi On jest obrażany i dla uproszenia nawrócenia grzeszników. W ten sposób osiągniecie pokój dla waszej Ojczyzny. Jestem Aniołem Stróżem Portugalii. Przede wszystkim przyjmijcie i znoście z poddaniem cierpienia, które wam Bóg ześle.

Wspomnienia siostry Łucji, s. 176 (IV Wspomnienie).

Studnia zwana Arneiro znajduje się w głębi ogrodu przy domu należącym do rodziny widzącej Łucji. Tu także Hiacynta miała wizję Ojca Świętego, który płakał i modlił się na kolanach w wielkim domu. (spis treści)

1916 - jesień. Trzecie objawienie Anioła.

 

Miejsce: Loca do Cabeço.

Anioł trzymał w ręce kielich, nad którym unosiła się święta Hostia, z której spływały krople Krwi do kielicha. Nagle kielich z Hostią zawisł w powietrzu, a Anioł uklęknął na ziemi i powtórzył trzy razy modlitwę:

Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu, Duchu Święty, uwielbiam Cię ze czcią najgłębszą. Ofiaruję Ci przenajdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa, obecnego na wszystkich ołtarzach świata, na przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i zaniedbania, które Go obrażają. Przez niezmierzone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi proszę Was o nawrócenie biednych grzeszników.

Następnie podnosząc się z klęczek wziął znowu w rękę kielich i Hostię. Hostię podał mnie, a zawartość kielicha podał Hiacyncie i Franciszkowi do wypicia mówiąc równocześnie:

Przyjmijcie Ciało i Krew Jezusa Chrystusa, okropnie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi. Wynagrodźcie ich grzechy i pocieszajcie waszego Boga!

Potem znowu uklęknął i odmówił z nami trzy razy tę samą modlitwę: Trójco Przenajświętsza.

Wspomnienia siostry Łucji, s. 177 (IV Wspomnienie). (spis treści)

1917 - maj. Tło polityczno-religijne.

Maryjnych objawień. Widzący.

 

Tło polityczne. Czas fatimskich objawień miał miejsce w niezwykle dramatycznym okresie historii ludzkości. Świat opanowywał liberalizm, masoneria, ateistyczne utopie. Ludzkość coraz szybciej staczała się w pustkę, ku - jak mówił ówczesny papież Benedykt XV - "samobójstwu cywilizowanej Europy".

W 1916 roku (objawienia Anioła) w Europie już dwa lata trwa okrutna i bezsensowna I wojna światowa. W Rosji szykuje się rewolucja – władzę przejmują komuniści. Polska toczy walki o odzyskanie niepodległości. Portugalia do tej pory próbowała zachować neutralność. Jednak w sierpniu 1916 roku przystąpiła do wojny, wysyłając na front 55 tysięcy żołnierzy. Wszyscy czekają, kiedy się wreszcie skończy czas frontowych walk i żołnierze powrócą do swych domów. Ale na razie o pokoju można tylko marzyć, gdyż rządy nie wykazują woli jego zawarcia. Cała Europa stała się terenem krwawych walk. W tym czasie w Portugalii rządzonej przez mosonerię trwa wielkie prześladowanie ludzi wierzących.

Tło religijne. Portugalia - kraj objawień fatimskich. Przez wiele wieków była ona zwana "Ziemią Najświętszej Maryi Panny", jednak w XVIII i XIX wieku zaczęła ulegać siłom antykościelnym - masonerii.

W końcu, 1 lutego 1908 roku, dwaj masoni dokonali w Lizbonie zamachu na króla i jego syna, następcę tronu. Dwa lata później masoneria zdołała doprowadzić do ogłoszenia Portugalii republiką. Rządy w Portugalii objęli republikanie (ateiści) składający się głównie z masonerii pałającej nienawiścią do wiary i Kościoła Jezusa Chrystusa. Rządzący postanowili zniszczyć Kościół w ciągu dwóch pokoleń. Rozpoczął się okres gwałtownych prześladowań Kościoła. Głoszono, że katolicyzm jest największym wrogiem ludzkości, opium dla ludu i dlatego należy go unicestwić. Popłynęła rzeka ustaw wymierzonych w Kościół. Rozwiązano konwenty i klasztory, skonfiskowano majątki kościelne. Surowo zakazano publicznych praktyk religijnych, kościoły zamknięto, na procesje nie było pozwolenia, nie wolno było bić w dzwony. Osoby duchowne i świeckie był represjonowane. Wielu z nich poniosło śmierć męczeńską. Liczni kapłani przebywali w więzieniach. Prymasa Portugalii oraz najbardziej niewygodnych biskupów, kapłanów oraz wiele zakonnic i zakonników wygnano z kraju. Rodzinę królewską wymordowano do ostatniego dziecka. W 1915 roku Lizbonę ogłoszono ateistyczną stolicą świata.

Determinacja i wpływy masonerii były tak silne, że można było przypuszczać, iż te zuchwałe plany rzeczywiście się powiodą, że spełni się buńczuczna zapowiedź masonerii - wymazanie Kościoła z mapy historii. A jednak stało się inaczej. Plany masonerii zostały pokrzyżowane najpierw przez zdecydowane działania Papieża Piusa X, a następnie przez zupełnie nieoczekiwane objawienie się Matki Bożej w Fatimie.

W Fatimie prześladowania Kościoła nie były tak dotkliwe, najprawdopodobniej dlatego, że wioska leżała z dala od bitych dróg i była niemal zupełnie nieznana. Jednak proboszcz musiał zachować daleko idącą ostrożność. (spis treści)

Papież Benedykt XV. Kościół nie był obojętny na rozgrywającą się tragedię I wojny światowej, która prowadziła do unicestwienia Europy. Papież Benedykt XV wielokrotnie apelował do "wielkich tego świata" o zaprzestanie działań wojennych, ale nikt nie chciał go słuchać. Odtrącony przez polityków, zwrócił się do Najświętszej Maryi Panny, by przez Nią uprosić pokój dla świata. W dniu 5 maja 1917 roku rozpoczął nowennę do Królowej Pokoju. W przedostatnim dniu nowenny, 13 maja, niebo zsyła na ziemię swą Królową z orędziem, skierowanym do wszystkich chrześcijan oraz całej ludzkości. Matka Boża przychodzi do swoich dzieci w ubogim rejonie Portugalii, w Fatimie. Mieszkają tam (wioska Aljustrel, licząca 33 domy, par. Fatima): Hiacynta (7 lat), Franciszek (9 lat) i Łucja(10 lat).

Hiacynta Marto (ur. 11.03.1910 r.). Mówiono o niej: wszędzie jej było pełno. Lubiła być zawsze w centrum. Uwielbiała tańczyć. W miesiącu objawień ma już siódmy rok życia i przestała nosić sukienkę. Teraz ma prawo, jak dorośli, ubierać się w bluzkę i suknię. Taką widzimy ją na zdjęciach z czasu objawień. Zaczyna też bardziej liczyć się w lokalnej społeczności, ma coraz większe prawa. Dlatego z wiosną 1917 r. rodzice zezwalają jej na pilnowanie owiec.

Miała liczne rodzeństwo, ale najbliższa sercu Hiacynty była starsza o trzy lata Łucja (mieszkała niecałe sto metrów od domu Hiacynty). Kiedy Hiacynta przychodziła do domu Santosów, nie można jej było oderwać od kuzynki. Nie odstępowała jej nawet na chwilę, a kiedy przychodził czas powrotu do domu, tuliła się do Łucji i wołała: "Zostaję z tobą!". Bywało, że pani Santos przekonywała rodziców Hiacynty, by pozwolili jej zostać na noc: Jeśli nie chce iść, niech zostanie. Dzieci zmieszczą się w jednym łóżku, a kolacji wystarczy dla wszystkich.

Jakaż więc była radość Hiacynty, kiedy tej wiosny pozwolono jej paść owce razem z Łucją! Mogła być z nią cały dzień. A wraz z nią jej drugi wielki przyjaciel - brat Franciszek.

Franciszek Marto (ur. 11.06.1908 r.). Był chłopcem spokojnym, grzecznym, uczuciowym, wrażliwym, dobrym, zdolnym do wielkich poświęceń. Zawsze czynił to, o co go prosiła go Hiacynta. Cechowała go głęboka duchowość i wiara. Lubił rozmyślać i medytować. Był przykładem bliskości Boga, osiąganej dzięki modlitwie.

Rodzina Hiacynty i Franciszka. Rodzina Marto należała do bardzo pobożnych rodzin. Byli ubogimi pasterzami. W ich domu panował, wśród wielu praktyk religijnych, zwyczaj wspólnego odmawiania modlitwy różańcowej.

Łucja de Jesus Maria dos Santos. (ur. 22.03.1907 r.). Była bardzo otwarta i śmiała. Przewodziła zabawom w grupie.

Rodzina Łucji. Właśnie zaczął się Maryjny maj. Po brzegi wypełniała go codzienna krzątanina i dopiero wieczór, gdy kończyła się praca, zamieniał się w religijne święto. Po kolacji rodzina Santosów klękała przed krzyżem wiszącym na ścianie i wspólnie odmawiała różaniec. Po każdym dziesiątku śpiewano zwrotkę pieśni: Witaj święta Patronko ludu, którego strzeżesz... Chwało naszej ziemi, którą ratowałaś tysiące razy. Dopóki żyje portugalski naród, będziesz przez niego miłowana. Kwiecie roztaczający cudowną woń dla każdego portugalskiego serca! Wśród nas, w każdym wierzącym masz swego czciciela... Nikt, kto wzywa Maryję, nie odejdzie z pustymi rękami. Jesteś naszą Patronką....

Na majowe nabożeństwo do domu Łucji przychodziło wielu ludzi: nie tylko z rodzinnej wioski Aljustrel, ale i z pobliskiej Casa Vehla, Eira de Pedra, Lomba d'Egua i z Moita. Bywało, że przybysze nie mieścili się wewnątrz domu i klęczeli na ulicy i podwórzu, "modląc się i wyśpiewując chwałę Boga i Matki Najświętszej, prosząc o Ich błogosławieństwo i opiekę".

W tamtych latach, z powodu prześladowań Kościoła, nabożeństwa majowego nie odprawiano w kościele. Jednak rodzina Łucji nie lękała się prześladowań i trzymała się katolickiej tradycji. Łucja wspomina to w tych słowach:

Moja mama nie okazywała najmniejszego lęku. Jeżeli ludzie przychodzili do naszego domu i zaczynali rozmawiać o tych rzeczach, mama zwykła powtarzać, że bogaci ludzie przypominają koguty. Chcą siedzieć na grzędzie i wydawać rozkazy, i w ten sposób doprowadzają do tego, że ludzie wzajemnie się zabijają, że zamyka się kościoły i zakazuje się odmawiania modlitw. Co więcej, bogacze głoszą fałszywe nauki, które sami wymyślili, aby zwodzić lud. "My jednak mamy swoją wiarę i wiemy, że Bóg istnieje. Wiemy, że jest Dziesięć Przykazań Bożych i że są przykazania świętej Matki Kościoła. One mówią nam, co mamy robić i w którą stronę iść - czy się to tamtym podoba, czy nie. A najgorsze - mówiła pani Santos - że przychodzą tu i szukają naszych synów, aby posłać ich na śmierć w wojnie, którą sami zaczęli, choć nasi synowie są absolutnie niewinni! Niech Bóg nam pomoże." (spis treści)

1917 - 13 maja. Pierwsze objawienie Matki Bożej.

 

Miejsce: Cova da Iria.

Dzień 13 maja, a była to niedziela, rozpoczął się od pójścia na Mszę Świętą. Potem Łucja spotkała się z Hiacyntą i Franciszkiem na umówionym miejscu w pobliżu małego stawu, by wyruszyć z owcami na pastwisko. Tego dnia wybrali się do Cova da Iria.

W oczach Łucji nie było bardziej cudownego zakątka na ziemi niż ta fatimska dolina. Należała do rodziny Santosów i ojciec Łucji uprawiał tam kukurydzę i ziemniaki, miał tam również niewielki warzywnik. Ziemia była dobra. Ojciec nawadniał ją za pomocą systemu kanałów, które rozprowadzały wodę z niewielkiego stawu znajdującego się w połowie zbocza. Staw obrastały wysokie trawy i janowce, z których robiono miotły. Wodę ze stawu piły spragnione owce, a także dzieci, czerpiąc ją zerwanymi liśćmi kapusty. Była tam aleja obsadzona jabłoniami i gruszami. W Cova rosły dwa drzewa pomarańczowe i jedno cytrynowe, również nawadniane wodą ze stawu. Znajdowały się tam też drzewa oliwne, orzechy i jadalne dęby, rodzące słodkie żołędzie.

Tak zaczynał się nowy dzień pracy przeplatanej beztroską zabawą. Nikt jeszcze nie wiedział, że są to ostatnie zwykłe godziny życia pastuszków. Kiedy dzieci powrócą wieczorem do domu, ich świat będzie wyglądał inaczej. Inaczej na zawsze.

Na razie nic nie zapowiada owego przełomu. Po zjedzeniu posiłku (dzieci dzieliły się nim z owcami, dzięki czemu stado zawsze trzymało się blisko swoich opiekunów) i po odmówieniu różańca pastuszkowie przenieśli się nieco wyżej, gdzie zwierzęta miały pod dostatkiem świeżej trawy. Zaczęto zabawę w budowanie domu. Minęła godzina piąta po południu, gdy nagle niebo rozjaśnił blask podobny do błyskawicy. Ponieważ w tamtym regionie raz po raz pojawiają się nagłe i niespodziewane burze, dzieci zdecydowały pośpiesznie wrócić do domu. Zaczęły schodzić w dół, gdy nagle w połowie zbocza, kiedy pastuszkowie mijali duży dąb, błysnęło po raz drugi i na znajdującym się opodal małym dębie skalnym dzieci ujrzały "niewiastę w białej sukni, promieniującą światłem jaśniejszym od słońca". Tak zaczynają się pierwsze objawienia Matki Najświętszej.

– Nie bójcie się! Nic złego wam nie zrobię!

– Skąd Pani jest? – zapytałam.

– Jestem z Nieba!

– A czego Pani ode mnie chce?

– Przyszłam was prosić, abyście tu przychodzili przez 6 kolejnych miesięcy, dnia 13 o tej samej godzinie. Potem powiem, kim jestem i czego chcę. Następnie wrócę jeszcze siódmy raz.

[– Czy Pani może mi powiedzieć czy ta wojna będzie jeszcze długo trwała czy prędko się skończy?

– Nie mogę ci tego powiedzieć, póki ci nie powiem, czego od ciebie chcę.]

– Czy ja także pójdę do nieba?

– Tak!

– A Hiacynta?

– Też!

– A Franciszek?

– Także, ale musi jeszcze odmówić wiele różańców.

[…]

– Maria das Neves jest już w niebie?

– Tak, jest.

– A Amelia?

– Zostanie w czyśćcu aż do końca świata.

[…]

– Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które On wam ześle jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany i jako prośba o nawrócenie grzeszników?

– Tak, chcemy!

– Będziecie więc musieli wiele cierpieć, ale łaska Boża będzie waszą siłą!

Wymawiając te ostatnie słowa (łaska Boża itd.) rozłożyła po raz pierwszy ręce przekazując nam światło tak silne, jak gdyby odblask wychodzący z Jej rąk. To światło dotarło do naszego wnętrza, do najgłębszej głębi duszy i spowodowało, żeśmy się widzieli w Bogu, który jest tym światłem, wyraźniej niż w najlepszym zwierciadle. Pod wpływem wewnętrznego impulsu również nam przekazanego, padliśmy na kolana i powtarzaliśmy bardzo pobożnie:

– O Trójco Przenajświętsza, uwielbiam Cię. Mój Boże, Mój Boże, kocham Cię w Najświętszym Sakramencie.

Po chwili Nasza Droga Pani dodała:

– Odmawiajcie codziennie różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny.

Wspomnienia siostry Łucji, s. 180-181 (IV Wspomnienie); fragment w nawiasach kwadratowych pochodzi z przesłuchania widzących przez proboszcza w dniu 27 maja 1917 r., [w:] Documentação Crítica de Fátima. I, Santuário de Fátima 1992, s. 9. (spis treści)

1917 - 13 czerwca. Drugie objawienie Matki Bożej.

 

Miejsce: Cova da Iria.

– Czego Pani sobie życzy ode mnie?

– Chcę, żebyście przyszli tutaj dnia 13 przyszłego miesiąca, żebyście codziennie odmawiali różaniec i nauczyli się czytać. Później wam powiem, czego chcę.

Prosiłam o uzdrowienie jednego chorego.

– Jeżeli się nawróci, wyzdrowieje w ciągu roku.

– Chciałabym prosić, żeby nas Pani zabrała do nieba.

– Tak! Hiacyntę i Franciszka zabiorę niedługo. Ty jednak tu zostaniesz przez jakiś czas. Jezus chce się posłużyć tobą, aby ludzie mnie poznali i pokochali. Chciałby ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. [Tym, którzy je przyjmą, obiecuję zbawienie; będą duszami umiłowanymi przez Boga, jak kwiaty, którymi ozdabiam Jego tron.]

– Zostanę tu sama? – zapytałam ze smutkiem.

– Nie, moja córko! Cierpisz bardzo? Nie trać odwagi. Nigdy cię nie opuszczę, moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga.

W tej chwili, gdy wypowiadała te ostatnie słowa, otworzyła swoje dłonie i przekazała nam powtórnie odblask tego niezmiernego światła. W nim widzieliśmy się jak gdyby pogrążeni w Bogu. Hiacynta i Franciszek wydawali się stać w tej części światła, które wznosiło się do nieba, a ja w tej, które się rozprzestrzeniało na ziemię. Przed prawą dłonią Matki Boskiej znajdowało się Serce, otoczone cierniami, które wydawały się je przebijać. Zrozumieliśmy, że było to Niepokalane Serce Maryi, znieważane przez grzechy ludzkości, które pragnęło zadośćuczynienia.

Wspomnienia siostry Łucji, s. 182-183 (IV Wspomnienie); fragment w nawiasach kwadratowych to uzupełnienie zawarte w liście siostry Łucji napisanym w Tuy 17 grudnia 1927 r. Por. Wspomnienia siostry Łucji, s. 182, przypis 14. (spis treści)

1917 - 13 lipca. Trzecie objawienie Matki Bożej.

 

Miejsce: Cova da Iria.

– Czego sobie Pani ode mnie życzy? – zapytałam.

– Chcę, żebyście przyszli tutaj 13 przyszłego miesiąca, żebyście nadal codziennie odmawiali różaniec na cześć Matki Boskiej Różańcowej, dla uproszenia pokoju na świecie i o zakończenie wojny, bo tylko Ona może te łaski uzyskać.

– Chciałabym prosić, żeby Pani nam powiedziała, kim jest i uczyniła cud, żeby wszyscy uwierzyli, że nam się Pani ukazuje.

– Przychodźcie tutaj w dalszym ciągu co miesiąc! W październiku powiem, kim jestem i czego chcę, i uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli.

[– Chciałabym prosić Panią, żeby Pani nawróciła pewną kobietę z Pedrógão i drugą z Fatimy, i zapytać czy wyzdrowieje dziecko z Moita. Ona odpowiedziała, że je nawróci, a dziecku się poprawi w ciągu roku.]

– Ofiarujcie się za grzeszników i mówcie często zwłaszcza, gdy będziecie ponosić ofiary: O Jezu, czynię to z miłości dla Ciebie, za nawrócenie grzeszników i za zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi.

Przy tych ostatnich słowach rozłożyła znowu ręce jak w dwóch poprzednich miesiącach.

Promień światła zdawał się przenikać ziemię i zobaczyliśmy jakby morze ognia, a w tym ogniu zanurzeni byli diabli i dusze w ludzkich postaciach podobne do przeźroczystych, rozżarzonych węgli, które pływały w tym ogniu. Postacie te były wyrzucane z wielką siłą wysoko wewnątrz płomieni i spadały ze wszystkich stron jak iskry podczas wielkiego pożaru, lekkie jak puch, bez ciężaru i równowagi wśród przeraźliwych krzyków, wycia i bólu rozpaczy wywołujących dreszcz zgrozy (na ten widok musiałam krzyczeć «aj», bo ludzie to podobno słyszeli). Diabli odróżniali się od ludzi swą okropną i wstrętną postacią, podobną do wzbudzających strach nieznanych jakichś zwierząt, jednocześnie przezroczystych jak rozżarzone węgle. Przerażeni, podnieśliśmy oczy do Naszej Pani szukając u Niej pomocy, a Ona pełna dobroci i smutku rzekła do nas:

– Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników. Żeby je ratować, Bóg chce rozpowszechniæ na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli się zrobi to, co wam powiem, wielu przed piekłem zostanie uratowanych i nastanie pokój na świecie. Wojna zbliża się ku końcowi. Ale jeżeli ludzie nie przestaną obrażać Boga, to w czasie pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga wojna, gorsza. Kiedy pewnej nocy ujrzycie nieznane światło, wiedzcie, że jest to wielki znak od Boga, że zbliża się kara na świat za liczne jego zbrodnie, będzie wojna, głód, prześladowanie Kościoła i Ojca Świętego.

Aby temu zapobiec, przybędę, aby prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię św. wynagradzającą w pierwsze soboty. Jeżeli moje życzenia zostaną spełnione, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, bezbożna propaganda rozszerzy swe błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowanie Kościoła, dobrzy będą męczeni, a Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć. Różne narody zginą. Na koniec jednak moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci i przez pewien czas zapanuje pokój na świecie. W Portugalii będzie zawsze zachowany dogmat wiary.

Po dwóch częściach, które już przedstawiłam, zobaczyliśmy po lewej stronie Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalą świat; ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego kierunku.

Anioł wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem:

Pokuta, Pokuta, Pokuta!

I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg: (coś podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle, kiedy przechodzą przed nim) biskupa odzianego w biel (mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec Święty). Wielu innych biskupów, kapłanów, zakonników i zakonnic wchodzących na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki krzyż zbity z nieociosanych belek jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą.

Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób zginęli jeden po drugim inni biskupi, kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji.

Pod dwoma ramionami krzyża były dwa Anioły, każdy trzymający w ręce konewkę z kryształu, do których zbierali krew męczenników i nią skrapiali dusze zbliżające się do Boga.

– Tego nie mówcie nikomu; Franciszkowi możecie to powiedzieć.

Kiedy odmawiacie różaniec, mówcie po każdej tajemnicy: O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba, a szczególnie te, które najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.

Nastała chwila ciszy, a ja zapytałam:

– Pani nie życzy sobie ode mnie niczego więcej?

– Nie, dzisiaj już nie chcę od ciebie niczego więcej.

Objawiona w czasie I wojny światowej tajemnica z 13 lipca 1917 r. do dziś zajmuje umysły wielu ludzi. W pierwszej jej części Maryja, ukazując los potępionych, przekazuje naglące wezwanie. Ukazał je ks. kard. Joseph Ratzinger, przyszły Benedykt XVI, w "Komentarzu teologicznym do III tajemnicy fatimskiej": Przez jedną straszną chwilę dzieci doświadczyły wizji piekła. Widziały upadek ’dusz biednych grzeszników’. Z kolei zostaje im powiedziane, dlaczego wystawiono je na to przeżycie: ’Aby ich ratować’ – ukazać im drogę zbawienia. […] Jako droga do tego celu wskazany zostaje – ku zaskoczeniu ludzi z anglosaskiego i niemieckiego kręgu kulturowego – kult Niepokalanego Serca Maryi.

Wizja piekła była tak przerażająca, że Łucja później powiedziała, iż chyba poumieraliby wszyscy ze strachu, gdyby nie to, że Najświętsza Panna stała tuż obok nich, a poza tym już wcześniej zapewniła ich, że pójdą do nieba.

Hiacynta do końca życia miała przed oczyma ten przerażający obraz piekła. Bez przerwy pytała Łucję, czy pamięta te straszne rzeczy, które widziały - wszystkich tych ludzi krzyczących w przerażeniu i płonących w ogniu jak patyki, którzy nigdy, ale to nigdy nie zaznają żadnej ulgi w swej wiecznej udręce. Chwilami to małe dziecko nie mogło wręcz znieść myśli o tym. Łucjo - zapytała pewnego dnia - dlaczego Matka Boska nie pokazuje piekła wszystkim? Wtedy już nikt nie popełniłby grzechu śmiertelnego.

Podczas objawienia Maryja powiedziała: Kiedy pewnej nocy ujrzycie nieznane światło, wiedzcie, że jest to wielki znak od Boga, że zbliża się kara na świat za liczne jego zbrodnie, będzie wojna, głód, prześladowanie Kościoła i Ojca Świętego. Takie niewytłumaczalne zjawisko świetlne było widoczne w nocy z 25 na 26 stycznia 1938 r. w całej Europie, także w Polsce.

Wspomnienia siostry Łucji, s. 183-185 (IV Wspomnienie); fragment w nawiasach kwadratowym pochodzi z przesłuchania przeprowadzonego przez proboszcza w dniu 14 lipca 1917 r., [w:] Documentação Crítica de Fátima. I, s. 13-15; fragment w nawiasach klamrowych to tekst tajemnicy fatimskiej [w:] Wspomnienia siostry Łucji, s. 221. (spis treści)

1917 - 19 sierpnia. Czwarte objawienie Matki Bożej.

 

Miejsce: Valinhos.

Wieść o objawieniach rozeszła się po całym kraju. Ludzie zaczęli masowo przybywać do Fatimy. Ateistyczne władze, przestraszone rozwojem wydarzeń, postanowiły działać.

13 sierpnia 1917 r. mason Oliveira dos Santos aresztował Hiacyntę, Łucję i Franciszka i poddał je wielogodzinnemu przesłuchaniu w Vila Nova de Ourém. Pod groźbą strasznych tortur starał się wymusić na nich zeznania, że nie miały żadnych objawień Matki Bożej, bo nie ma Boga! Dzieci jednak nie ugięły się i pozostały wierne poznanej prawdzie, i dlatego po trzech dniach (15 sierpnia) wypuszczono je na wolność.

Jak zakończyły się tamte wydarzenia? Ludzie dowiedzieli się, co stało się z wizjonerami 13 sierpnia. Mason Santos (z zawodu kowal) musiał szukać pomocy u ojca Hiacynty i Franciszka, groził mu bowiem samosąd. Przegrał, a życie uratowali mu ci, których najbardziej skrzywdził. Dziwny to fatimski znak czasu... Natomiast dzieci w dniu 19 sierpnia spotykają się z Matką Bożą.

– Czego Pani sobie życzy ode mnie?

– Chcę, abyście nadal przychodzili do Cova da Iria i odmawiali codziennie różaniec. W ostatnim miesiącu uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli. [Miał przyjść święty Józef z Dzieciątkiem Jezus, aby przynieść światu pokój i Pan Jezus pobłogosławić lud. Przyszła Matka Boża Różańcowa z Aniołami po każdej stronie i Matka Boża otoczona łukiem z kwiatów.]

– Co mamy robić z pieniędzmi, które ludzie zostawiają w Cova da Iria?

– Zróbcie dwa przenośne ołtarzyki. Jeden będziesz nosiła ty z Hiacyntą i dwie inne dziewczynki ubrane na biało, drugi niech nosi Franciszek i trzech chłopców. Pieniądze, które ofiarują na te ołtarzyki, są przeznaczone na święto Matki Boskiej Różańcowej, a reszta na budowę kaplicy, która ma tutaj powstać.

– Chciałam prosić o uleczenie kilku chorych.

– Tak, niektórych uleczę w ciągu roku.

I przybierając wyraz smutniejszy powiedziała:

– Módlcie się, módlcie się wiele, czyńcie ofiary za grzeszników, bo wiele dusz idzie na wieczne potępienie, bo nie mają nikogo, kto by się za nie ofiarował i modlił.

Wspomnienia Siostry Łucji, s. 186 (IV Wspomnienie); fragment w nawiasach kwadratowych pochodzi z przesłuchania przeprowadzonego przez proboszcza w dniu 27 sierpnia 1917 r., [w:] Documentação Crítica de Fátima. I, s. 17. (spis treści)

1917 - 13 września. Piąte objawienie Matki Bożej.

 

Miejsce: Cova da Iria.

– Odmawiajcie w dalszym ciągu różaniec, żeby uprosić koniec wojny. W październiku przybędzie również Nasz Pan, Matka Boża Bolesna i z Góry Karmel, św. Józef z Dzieciątkiem Jezus, żeby pobłogosławić świat. Bóg jest zadowolony z waszych serc i ofiar, ale nie chce, żebyście w łóżku miały sznur pokutny na sobie. Noście go tylko w ciągu dnia.

– Polecono mi, żebym Panią prosiła o wiele rzeczy: o uzdrowienie pewnego chorego i jednego głuchoniemego.

– Tak, kilku uzdrowię, innych nie. W październiku uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli.

[– Ludzie bardzo by chcieli, aby zbudować tu kapliczkę.

– Za połowę pieniędzy, które zebrali do dzisiaj niechaj zostaną wykonane dwa ołtarzyki, które ofiarujcie Matce Boskiej Różańcowej; druga połowa niech zostanie przeznaczona na postawienie kapliczki.

Chciałam jej ofiarować dwa listy i szklany flakonik z wodą kwiatową.

– Dano mi to dla Pani, jeśli Pani chce.

– To nie są rzeczy odpowiednie dla Nieba.] (spis treści)

1917 - 13 października. Szóste objawienie Matki Bożej.

 

Miejsce: Cova da Iria.

Cud, który miał się wydarzyć 13 października w Cova da Iria, został zapowiedziany przez Matkę Bożą trzy miesiące wcześniej (13 lipca). Maryja dokładnie określiła miejsce i czas cudu oraz oświadczyła, że będzie to specjalny znak od Boga, aby każdy mógł uwierzyć i przyjąć Jej wezwanie do nawrócenia.

Władze ateistyczne Portugalii zrobiły wszystko, aby przez akcję propagandową i zastraszenie nie dopuścić do zgromadzenia się ludzi w miejscu objawień w dniu 13 października. Środki masowego przekazu należące do wrogów Kościoła katolickiego, nie wierząc w prawdziwość objawień, mocno nagłaśniały tę informację z zamiarem ośmieszenia i zdyskredytowania wierzących i Kościoła. Rozpuszczano też pogłoskę, że na miejscu objawień została podłożona bomba. Do Fatimy wysłano kilka tysięcy żołnierzy, aby zablokowali drogi prowadzące do miejsca objawień i nie pozwolili ludziom tam się zgromadzić.

Jednak determinacja i napływ pielgrzymów były tak wielkie, że wszystkie działania władz okazały się nieskuteczne. Szacuje się, że na miejsce objawień przybyło ponad 70 tys. osób. Wiele z nich musiało pokonać dziesiątki, a nawet setki kilometrów, w przeważającej większości pieszo lub na osłach, a także wozami i samochodami. Wśród zgromadzonych znajdowali się ludzie prości, ale również bardzo sceptycznie nastawieni naukowcy, dziennikarze oraz ateiści.

W dniu objawień niebo było pokryte ciemnymi chmurami i od rana padał ulewny deszcz. Wszyscy byli całkowicie przemoczeni i stali w błocie w oczekiwaniu na zapowiedziany cud.

Łucja tak opisuje ten dzień: Wyszliśmy z domu bardzo wcześnie, licząc się z opóźnieniem w drodze. Ludzie przyszli masami […]. Nawet błoto na drodze nie przeszkadzało tym ludziom, aby klękać w postawie pokornej i błagalnej […]. Gdyśmy przybyli do Cova da Iria, stanęliśmy obok skalnego dębu, pod wpływem wewnętrznego natchnienia prosiłam ludzi o zamknięcie parasoli, aby móc odmówić różaniec. Niedługo potem zobaczyliśmy odblask słońca, a następnie Matkę Najświętszą nad skalnym dębem.

– Czego Pani sobie ode mnie życzy?

– Chcę ci powiedzieć, żeby zbudowano tu na moją cześć kaplicę. Jestem Matką Boską Różańcową. Trzeba w dalszym ciągu codziennie odmawiać różaniec. Wojna się skończy [jeszcze dzisiaj] i żołnierze powrócą wkrótce do domu.

– Ja miałam Panią prosić o wiele rzeczy: czy zechciałaby Pani uzdrowić kilku chorych i nawrócić kilku grzeszników i wiele więcej.

– Jednych tak, innych nie. Muszą się poprawić i niech proszą o przebaczenie swoich grzechów.

I ze smutnym wyrazem twarzy dodała:

– Niech ludzie już dłużej nie obrażają Boga grzechami, już i tak został bardzo obrażony. {Jeśli ludzie się opamiętają, wojna się skończy, ale jeśli się nie opamiętają, świat się skończy.}

[– Czy Pani coś jeszcze ode mnie chce?

– Nie chcę już nic więcej.]

Znowu rozchyliła szeroko ręce promieniejące w blasku słonecznym. Gdy się unosiła, Jej własny blask odbijał się od słońca.

Nagle deszcz przestał padać, pokazało się słońce i zgromadzeni zobaczyli, że ze słońca na wszystkie strony zaczęły wystrzeliwać promienie światła w zmieniających się na przemian kolorach: czerwonym, zielonym, żółtym i niebieskim. Równocześnie tarcza słońca z szalona szybkością wirowała wokół własnej osi, jakby była gigantycznym ognistym kołem, i zbliżała się do ziemi, rzucając na ziemię, drzewa, skały i ludzi promienie tak cudownego, silnego, kolorowego światła, jakiego nikt nigdy dotąd nie widział. Słońce trzykrotnie się zatrzymywało i trzykrotnie ten niesamowity taniec na nowo się powtarzał. W pewnym momencie słońce zaczęło spadać i zygzakami zbliżało się do ziemi. Wydawało się wówczas, że nastąpi kosmiczna katastrofa zderzenia się słońca z ziemią. Wtedy cały zgromadzony tłum padł na kolana. Ludzie krzyczeli z przerażenia, błagali o miłosierdzie i wyrażali żal za grzechy. Niektórzy głośno spowiadali się ze swoich grzechów, sądząc, że to jest koniec świata. Ludzie, klęcząc, płakali i modlili się. To niezwykłe zjawisko trwało 10 minut. W tym krótkim czasie ziemia, która na skutek ulewnego deszczu zmieniła się w prawdziwe bagno, została całkowicie osuszona, a przemoczone do suchej nitki ubrania zgromadzonych ludzi całkowicie wyschły i wyglądały, jakby wyszły prosto z pralni.

Podczas tego spektakularnego cudu dokonało się tysiące nawróceń oraz uzdrowień z najróżniejszych chorób. Najbardziej wykształceni i inteligentni ludzie patrzyli oniemiali jak małe dzieci.

Poza cudem słońca było jeszcze objawienie Świętej Rodziny oraz Matki Bożej Bolesnej i Karmelitańskiej. Wspomina o tym Łucja: Kiedy Nasza Pani znikła w nieskończonej odległości firmamentu, zobaczyliśmy po stronie słońca św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus i Naszą Dobrą Panią ubraną w biel, w płaszczu niebieskim. Zdawało się, że św. Józef z Dzieciątkiem błogosławi świat ruchami ręki na kształt krzyża. Krótko potem ta wizja znikła i zobaczyliśmy Pana Jezusa z Matką Najświętszą. Miałam wrażenie, że jest to Matka Boża Bolesna. Pan Jezus wydawał się błogosławić świat w ten sposób jak św. Józef. Znikło i to widzenie, i zdaje się, że jeszcze widziałam Matkę Boską Karmelitańską.

Jaka była reakcja masonerii na wydarzenie z 13 października?

Jeden z masonów Antonio de Silva, założyciel tajnej organizacji "Carbonaria" w Portugali (cel – walka z Bogiem i Kościołem) zobaczył cud słońca i ugiął się przed napawającym trwogą cudem. Zaraz potem zaczął mówić o pojednaniu z Kościołem. On i inni masoni, którzy doświadczyli cudu słońca, stali się obiektami niewybrednych ataków ich towarzyszy z loży, a nawet ich życie znalazło się w niebezpieczeństwie.

Ponieważ wielu ateistów nawróciło się bezpośrednio po cudzie, wobec tego ateistyczny rząd próbował oczyścić się z tych elementów, które mogły "ulec" cudowi. W środkach masowego przekazu próbowano ośmieszyć to wydarzenie oraz dziesiątki tysięcy jego świadków.

Loże masońskie obmyśliły prawdziwie diaboliczny plan ośmieszenia i wykpienia katolików oraz ich wiary. Organizowali bluźniercze parady, w miejscu objawień wygłaszali mowy zaprzeczające istnieniu Boga, gdy równocześnie surowo zabraniano Kościołowi organizowania wszelkich religijnych zgromadzeń i procesji. Rządowo-masońskie misje propagandowe niestrudzenie działały na terenie całej Portugalii. Wydawano biuletyny i pamflety ośmieszające i wyszydzające objawienia, księży - a zwłaszcza jezuitów - uważanych za głównych winowajców.

Świętokradzkie grabieże oraz wszystkie pamflety i szyderstwa przyniosły odwrotny skutek od zamierzonego. Przyczyniły się do zaakceptowania przez Portugalczyków Fatimy i umocnienia ich katolickiej wiary. Cud słońca i fatimskie orędzie sprawiły, że los ateistycznej rewolucji w Portugalii był już przesądzony. Coraz bardziej rósł opór społeczeństwa, a wśród rządzących szerzyły się głębokie nieporozumienia.

W krótkim czasie rewolucjoniści dopuścili do objęcia urzędu prezydenta przez Sidonio Pais, konserwatystę ze swego grona. Ale Pais stawał się coraz bardziej liberalny w sprawach religii. Z tego też powodu został śmiertelnie postrzelony w niespełna rok po dojściu do władzy. Zmarł na stole operacyjnym z krucyfiksem na piersiach.

Po jego śmierci nastąpił okres nazwany "czasem absolutnego terroryzmu". W całej Portugalii codziennie wybuchały bomby. W ten sposób, przez zastraszenie, masoni próbowali za wszelką cenę utrzymać się przy władzy. Jednakże do Fatimy napływały coraz większe rzesze pielgrzymów, pomimo tego, że władza surowo zabraniała, stawiając silne odziały Gwardii Republikańskiej i armii. Mimo stosowania brutalnej przemocy, ludzie nie dali się zastraszyć.

Ponieważ rzesze pielgrzymów ciągle rosły, w 1922 roku agenci rządowi wysadzili w powietrze kaplicę zbudowaną na miejscu objawień, a dalsze bomby wybuchały w całej Portugalii, a zwłaszcza w Lizbonie i Porto. Głęboka wiara ludzi była jednak silniejsza. Nie udało się jej zniszczyć.

W 1927 roku rewolucjoniści-masoni sami wyczerpali się w morderczej walce z katolicką wiarą i oddali władzę w ręce wierzącego profesora Uniwersytetu w Coimbra, Oliveira Salazara.

Wspomnienia Siostry Łucji, s. 188-189 (IV Wspomnienie); fragment w nawiasach kwadratowych pochodzi z przesłuchania przeprowadzonego przez proboszcza w dniu 16 października 1917 r., [w:] Documentação Crítica de Fátima. I, s. 24; fragment w nawiasach klamrowych – z przesłuchania przeprowadzonego przez ks. dr Formigão, [w:] Documentação Crítica de Fátima. I, s. 142.

Dzisiaj na miejscu objawień znajduje się wybudowana w 1952 roku bazylika - centrum kultu maryjnego związanego z Fatimą. Kościół konsekrowano 7 października 1953. w listopadzie 1954 papież Pius XII dekretem "Luce Suprema" nadał mu tytuł bazyliki mniejszej. We wnętrzu znajdują się grobowce Franciszka i Hiacynty Marto oraz Łucji Santos, w witrażach kościoła przedstawiona została historia objawień maryjnych w Fatimie. (spis treści)

1921 - 15 czerwca. Siódme objawienie Matki Bożej.

 

Miejsce: Cova da Iria. W przededniu wyjazdu Łucji do ochronki w Vilar.

Bp José Aloes Correia da Silva po raz pierwszy spotkał się z Łucją około 1920 lub 1921 r. Pytał ją wówczas o wydarzenia fatimskie. Zaproponował, aby dziewczynka wyjechała z Fatimy do Porto, gdzie nikt jej jeszcze nie znał. Z dziennika s. Łucji:

Znowu […] zachowałam w sposób nienaruszony moją tajemnicę. Ale radość, którą czułam żegnając się z księdzem biskupem trwała krótko. Przypomniała mi się moja rodzina, dom rodzinny, Cova da Iria, Cabeço, Valinhos, studnia… Teraz wszystko to zostawić, tak po prostu, raz na zawsze? I jechać nie wiadomo gdzie…? Powiedziałam Księdzu Biskupowi, że tak, ale teraz powiem mu, że żałuję, ale nie chce tam jechać.

Kiedy poszła do Cova da Iria toczyła się w niej wewnętrzna walka.:

I oto, tak bardzo oczekiwana, raz jeszcze zstąpiłaś na ziemię i poczułam Twą przyjazną dłoń, Twój macierzyński dotyk na ramieniu. Podniosłam wzrok i ujrzałam Ciebie, to byłaś Ty, błogosławiona Matko, podawałaś mi dłoń i wskazywałaś drogę. Twoje usta otworzyły się i słodki tembr Twego głosu przywrócił światło i pokój mojej duszy: "Przychodzę tu po raz siódmy. Idź, podążaj drogą, którą ksiądz biskup chce cię prowadzić, taka jest wola Boga."

Powtórzyłam wówczas moje «tak», teraz jednak o wiele bardziej świadomie niż 13 maja 1917 roku. I kiedy znów wznosiłaś się do Nieba, w mgnieniu oka przemknęły mi w duszy wszystkie te cuda, które w tym miejscu miałam okazję ujrzeć zaledwie 4 lata temu.

Biuletyn Bemaventurados Francisco e Jacinta (Czcigodni Franciszek i Hiacynta), Postulacja Franciszka i Hiacynty Marto, Fatima, styczeń-marzec 2006. (spis treści)

1925 - 10 grudnia. Objawienie Matki Bożej.

 

Miejsce: cela Łucji w klasztorze w Pontevedra.

Zjawiła się Najświętsza Panna w Pontevedra, a z boku w jasności Dzieciątko. Najświętsza Dziewica położyła Łucji rękę na ramieniu i pokazała serce otoczone cierniami, które trzymała w drugiej ręce. Dzieciątko powiedziało:

– Miej współczucie z Sercem Twej Najświętszej Matki, otoczonym cierniami, którymi niewdzięczni ludzie ranią je wciąż na nowo, a nie ma nikogo, kto by przez akt wynagrodzenia te ciernie powyciąga.

Potem powiedziała Najświętsza Panna:

– Córko moja, spójrz, Serce moje otoczone cierniami, którymi niewdzięczni ludzie przez bluźnierstwa i niewdzięczność stale ranią. Przynajmniej ty staraj się mnie pocieszyć i przekaż wszystkim, że w godzinę śmierci obiecuję przyjść na pomoc z wszystkimi łaskami tym, którzy przez pięć miesięcy w pierwsze soboty odprawią spowiedź, przyjmą Komunię św., odmówią jeden różaniec i przez piętnaście minut rozmyślania nad piętnastoma tajemnicami różańcowymi towarzyszyć mi będą w intencji zadośćuczynienia.

List siostry Łucji napisany w Tuy 17 grudnia 1927 r., [w:] Wspomnienia siostry Łucji, s. 200. (spis treści)

1926 - 15 lutego. Objawienie Dzieciątka Jezus.

 

Miejsce: ogród w klasztorze w Pontevedra.

15 lutego 1926 r. powróciłam tam jak zwykle [aby położyć chwytak do śmieci poza ogrodem], spotkałam dziecko podobne do tamtego [które już spotkałam raz wcześniej], więc zapytałam:

– Prosiłeś Matkę Bożą o Dziecię Jezus?

Dziecko zwracając się do mnie zapytało:

– Ty rozpowszechniasz po świecie to, o co Matka Boża cię prosiła?

W tym momencie przemieniło się w chłopca, od którego biła jasność. Rozpoznałam, że był to Pan Jezus, powiedziałam:

– Mój Jezu, Ty dobrze wiesz, co mi powiedział mój spowiednik w liście, który Ci czytałam. Powiedział, żeby to widzenie się powtórzyło, żeby były dane jakieś znaki potwierdzające i że przełożona sama nic nie dokona, aby to zdarzenie mogło być znane szerszemu ogółowi.

– To prawda, że przełożona sama nic nie może, lecz z moją łaską wszystko może. Wystarczy, że spowiednik pozwoli ci i że twoja przełożona to ogłosi, a na pewno to będzie przyjęte nawet bez podania, komu to było objawione.

– Mój spowiednik pisał w liście, że to nabożeństwo jest światu niepotrzebne, ponieważ dużo ludzi przyjmuje Ciebie (Komunię Świętą) w pierwsze soboty miesiąca na uczczenie Matki Bożej i piętnastu tajemnic różańca.

– To prawda, moja córko, że wielu ludzi zaczyna, lecz mało kto kończy i ci, którzy kończą, mają za cel otrzymać przyrzeczone łaski. Ja jednak wolę tych, którzy odprawią pięć pierwszych sobót w celu wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Mojej Matki Niebieskiej, niż tych, którzy odprawią piętnaście bezdusznie i z obojętnością.

{– Mój Jezu! Wiele dusz ma trudności ze spowiedzią w sobotę. Czy mógłbyś zezwolić, by spowiedź mogła być osiem dni ważna.

– Może nawet wiele dłużej być ważna pod warunkiem, że ludzie są w stanie łaski w pierwszą sobotę, gdy Mnie przyjmują; i że podczas tej wcześniejszej spowiedzi wyrazili intencję zadośćuczynienia Niepokalanemu Sercu Maryi.

– Mój Jezu, a jeśli zapomną, żeby wyrazić tę intencję?

– Mogą ją wyrazić podczas następnej spowiedzi, wykorzystując pierwszą nadarzającą się okazję, aby się wyspowiadać.}

List siostry Łucji do jej spowiednika ks. prałata Pereira Lopesa, [w:] Wspomnienia siostry Łucji, s. 201-202; pełna wersja listu [w:] António Maria Martins, Cartas da Irmã Lúcia, Livraria Apostolado da Imprensa, Porto 1979, s. 86. (spis treści)

1929 - 13 czerwca.

Objawienie Trójcy Przenajświętszej i Matki Bożej.

 

Miejsce: kaplica w klasztorze w Tuy.

Paliła się tylko wieczna lampka. Nagle zrobiło się jasno w całej kaplicy wskutek nadprzyrodzonego światła, a na ołtarzu pokazał się jasny krzyż sięgający aż do sufitu.

W jaśniejszym świetle można było zobaczyć w górnej części krzyża oblicze i górną część ciała człowieka, nad piersią gołąbka, również ze światła, a do krzyża przybite ciało drugiego człowieka. Trochę niżej bioder w powietrzu wisiał kielich i wielka Hostia, na którą z oblicza Ukrzyżowanego i z jednej rany piersiowej spadały krople krwi.

Z Hostii spływały te krople do kielicha.

Pod prawym ramieniem krzyża stała Najświętsza Maryja Panna. Była to Matka Boża Fatimska ze swym Niepokalanym Sercem w lewej ręce, bez miecza i róż, ale z cierniową koroną i płomieniem.

Pod lewym ramieniem krzyża widniały wielkie litery jakby z czystej wody źródlanej, które biegły na ołtarz tworząc słowa: «Łaska i Miłosierdzie».

Zrozumiałam, że została mi przekazana tajemnica Trójcy Przenajświętszej i otrzymałam natchnienie na temat tej tajemnicy, której mi jednak nie wolno wyjawić.

Potem Matka Boża rzekła do mnie:

– Przyszła chwila, w której Bóg wzywa Ojca Świętego, aby wspólnie z biskupami całego świata poświęcił Rosję memu Niepokalanemu Sercu. Obiecuje ją uratować za pomocą tego środka. Tak wiele dusz zostaje potępionych przez sprawiedliwość Bożą z powodu grzechów przeciwko mnie popełnionych. Przychodzę więc prosić o zadośćuczynienie. Ofiaruj się w tej intencji i módl się.

Przekazałam to mojemu spowiednikowi, który mi polecił spisać, czego Matka Boża żądała. Później, przy pomocy odczucia wewnętrznego Matka Boża powiedziała mi skarżąc się:

– Nie chcieli usłuchać mojej prośby! Jak król Francji, będą żałować i poświęcą mi Rosję, lecz będzie za późno. Rosja rozszerzy swoje błędy po całym świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Ojciec Święty będzie bardzo cierpiał.

Opis przedstawiony przez Łucję jej spowiednikowi ks. José Bernardo Gonçalves’owi, [w:] Wspomnienia siostry Łucji, s. 203-204; por. A. M. Martins, Cartas da Irmã Lúcia, s. . 77-78. (spis treści)

Fatima i cywilizacja śmierci.

 

Siły zła w walce z fatimskimi objawieniami. Główne masońskie siły rządzące w tym czasie w Portugalii skupiały się w tajnej organizacji Carbonaria, której założycielem był inż. Antonio da Silva, a kierowali nią Alfonso Costa i Magalhaes Lima.

Pamiętnego 13 października 1917 roku Antonio da Silva byt świadkiem cudu słońca. Dzięki temu stał się on jednym z pierwszych masonów, którzy ugięli się przed napawającym trwogą cudem. Zaraz potem zaczął mówić o pojednaniu z Kościołem. Nie spodobało się to wielu jego towarzyszom. Zniesławiono go, obrzucono obelgami, a jego życie znalazło się w niebezpieczeństwie.

Ponieważ wielu ateistów nawróciło się bezpośrednio po cudzie, wobec tego masoński rząd próbował oczyścić się z tych elementów, które mogły "ulec" cudowi. W środkach masowego przekazu usiłowano ośmieszyć to wydarzenie oraz dziesiątki tysięcy jego świadków. Loże masońskie obmyśliły prawdziwie diaboliczny plan wykpienia katolików oraz ich wiary. Wolnomularze organizowali bluźniercze parady, w miejscu objawień wygłaszali mowy zaprzeczające istnieniu Boga. Równocześnie surowo zabraniano Kościołowi organizowania wszelkich religijnych zgromadzeń i procesji. Rządowomasońskie misje propagandowe niestrudzenie działały wówczas na terenie całej Portugalii. Wydawano biuletyny i pamflety wyszydzające objawienia oraz księży - zwłaszcza jezuitów, uważanych za głównych winowajców.

Po cudzie słońca świętokradzkie grabieże, wszystkie szyderstwa, próby ośmieszenia i dyskredytacji przyniosły skutek odwrotny do zamierzonego. Cud słońca przyczynił się do zaakceptowania przez Portugalczyków nadzwyczajnych wydarzeń w Fatimie oraz do umocnienia ich katolickiej wiary. Objawienia Matki Bożej w Fatimie sprawiły, że los ateistycznej rewolucji w Portugalii został przesądzony. Coraz bardziej rósł opór społeczeństwa, a wśród rządzących szerzyły się głębokie nieporozumienia.

W krótkim czasie rządząca masoneria dopuściła do objęcia urzędu prezydenta przez konserwatystę Sidonia Paisa, który stawał się coraz bardziej przychylny sprawom religii. Z tego też powodu został on śmiertelnie postrzelony w niespełna rok po dojściu do władzy. Zmarł na stole operacyjnym z krucyfiksem na piersiach. Po jego śmierci nastąpił okres nazwany "czasem absolutnego terroryzmu". W całej Portugalii codziennie wybuchały bomby. W ten sposób, przez zastraszanie, masoni próbowali za wszelką cenę utrzymać się przy władzy. Jednakże do Fatimy napływały coraz większe rzesze pielgrzymów, pomimo tego, że władza surowo tego zabraniała, stawiając na drodze silne odziały Gwardii Republikańskiej oraz armii. Mimo stosowania przez rządzących brutalnej przemocy ludzie nie dali się zastraszyć. Ponieważ rzesze pielgrzymów ciągle rosły, w 1922 r. agenci rządowi wysadzili w powietrze kaplicę zbudowaną na miejscu objawień, a dalsze bomby wybuchały w całej Portugalii, zwłaszcza w Lizbonie i Porto. Głęboka wiara łudzi i ich modlitwa była jednak tak potężną duchową mocą, że nie udało się jej zniszczyć przy pomocy imponującej armii.

W 1927 roku rewolucjoniści masoni całkowicie stracili poparcie, sami wyczerpali się w bezsensownej walce z Kościołem katolickim i oddali władzę w ręce wierzącego profesora uniwersytetu w Coimbrze - Oliveira Salazara.

Co się stało z głównymi przywódcami masońskoateistycznej rewolucji?

Otóż Lima zmarł pełen rozczarowania, Costa natomiast wyjechał na emigrację do Paryża, gdzie - ku zdziwieniu wszystkich - porzucił ateizm, związał się ze spirytyzmem i zakończył życie nękany obsesją nadprzyrodzoności.

Potężny, antyreligijny rząd masoński panujący w Portugalii przegrał wraz z całym swoim przepychem, siłą militarną, możliwością stosowania terroru. I to jest paradoks - przegrał w konfrontacji z trójką małych, niepiśmiennych dzieci, którym objawiła się Matka Boża. (spis treści)

Skutki kryzysu wiary. Minęło 100 lat od objawień fatimskich. Patrząc się na miniony wiek, musimy ze smutkiem stwierdzić, że XX wieku nastąpił wielki kryzys wiary. I to właśnie dlatego na początku minionego wieku ateiści, zarówno komunistyczni, jak i faszystowscy, doszli do władzy Europie. Ich rządy w krótkim czasie doprowadziły do największych w historii ludzkości zbrodni ludobójstwa. W XX wieku więcej chrześcijan zginęło z powodu nienawiści do ich wiary, aniżeli w pozostałych XIX wiekach od narodzenia Chrystusa! Prześladowania chrześcijan w większym lub mniejszym nasileniu były wszędzie. Niezwykle krwawe prześladowania Kościoła katolickiego miały miejsce w Meksyku w latach 1926-1930. Czynił to ateistycznomasoński rząd, zionący nienawiścią do wierzących. Tysiące księży i wiernych zostało zamordowanych tylko dlatego, że nie zaparli się wiary w Chrystusa. Również w Hiszpanii w latach 1936-1939, ateistyczne rządy komunistów i socjalistów, kierując się nienawiścią do chrześcijan, wymordowały 13 biskupów, 4184 księży, 2648 zakonników i zakonnic oraz dziesiątki tysięcy wiernych.

Systemy totalitarne XX wieku traktowały Kościół katolicki jak największego wroga, którego trzeba unicestwić. Ostatecznym celem zarówno komunistów, jak i hitlerowców było całkowite zniszczenie chrześcijaństwa. Dlatego w tak bezwzględny i bestialski sposób męczono i mordowano duchowieństwo oraz ludzi wierzących zarówno w łagrach sowieckich, jak i w hitlerowskich obozach koncentracyjnych.

Historia uczy nas, że ilekroć odrzucano Chrystusa oraz cały system wartości, który On przekazał, zawsze prowadziło to do powstania zbrodniczych systemów totalitarnych, ludobójstwa, do upadku kultury, utraty wolności oraz do moralnej degeneracji społeczeństw - a więc do stworzenia prawdziwego piekła na ziemi. Tak więc Matka Boża w Fatimie przypomniała, że największym zagrożeniem dla ludzkości jest odrzucenie Boga i Jego praw, zarówno przez tę najbardziej rozpowszechnioną mentalność życia takiego, jakby Bóg nie istniał, jak i ateizmu w wydaniu komunistycznym, faszystowskim, satanistycznym czy propagowanym przez ideologię gender.

Wyrazem obecnego kryzysu wiary w Europie jest upadek moralny, wyrażający się w braku szacunku do życia, masowym mordowaniu dzieci nie narodzonych, w eutanazji, rozwiązłości seksualnej, antykoncepcji, w pladze rozwodów, w narkomanii itd. Odrzucenie chrześcijańskiego systemu wartości prowadzi zawsze do zbrodniczego totalitaryzmu władzy, a ostatecznie do samozniszczenia. Dlatego tak bardzo niebezpieczni są ci politycy i te partie polityczne, które propagują aborcję, eutanazję, pornografię, moralny permisywizm czy ideologię gender.

Święty Jan Paweł II pisze: Po upadku w wielu krajach ideologii, które wiązały politykę z totalitarną wizją świata - przede wszystkim marksizmu - pojawia się dzisiaj nie mniej poważna groźba zanegowania podstawowych praw osoby ludzkiej i ponownego wchłonięcia przez politykę nawet potrzeb religijnych, zakorzenionych w sercu każdej osoby ludzkiej: jest to groźba sprzymierzenia się demokracji z relatywizmem etycznym, który pozbawia życie społeczności cywilnej trwałego moralnego punktu odniesienia, odbierając mu w sposób radykalny zdolność poznawania prawdy. Jeśli bowiem nie istnieje żadna ostateczna prawda, będąca przewodnikiem dla działalności politycznej i nadająca jej kierunek, łatwo o instrumentalizację idei i przekonań dla celów, jakie stawia sobie władza. Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm. (Veritatis splendor, 101). (spis treści)

Objawienia w Fatimie są ciągle aktualne. Są szczególną interwencją Boga, który daje całej ludzkości skuteczny środek leczniczy na grzech i wojny. Bóg nie może odebrać człowiekowi wolności, ale poprzez nadzwyczajne znaki prosi o odrzucenie grzechu i życie według zasad Ewangelii. Wszystko jednak zależy od wolnej woli człowieka, od tego, czy wybierze dobro czy zło.

Orędzie fatimskie jest skierowane do wszystkich ludzi i jest ono szczególnie aktualne dzisiaj; jest naglącym wezwanie do nawrócenia i przestrogą przed strasznymi skutkami odrzucenia Boga i Jego praw.

Matka Boża w Fatimie, kierując się matczyną miłością i troską o każdego człowieka, przypomniała nam, że:

- odrzucenie Chrystusa i chrześcijańskiego systemu wartości jest największą tragedią człowieka oraz całych narodów, jest większym zagrożeniem od wojny nuklearnej i najgorszych kataklizmów.

- największym zagrożeniem człowieka jest grzech, trwanie w grzechu i wyparcie się Boga. Taka postawa w ostateczności prowadzi do wiecznego potępienia.

- degradacja moralna jest strasznie groźna dla ludzkości, ponieważ upadek moralności pociąga za sobą wojny i prowadzi do samozniszczenia.

Przypomniała też o istnieniu nieba, czyśćca i piekła, o rzeczywistej obecności Chrystusa w Eucharystii, o konieczności postu i modlitwy (polecając różaniec) oraz zachęcała do życia zgodnego z nauczaniem Kościoła katolickiego.

Siostra Łucja podkreśliła, że przez objawienia fatimskie Bóg chciał przypomnieć światu konieczność unikania grzechu i obowiązek zadośćuczynienia Bogu za grzechy przez modlitwę i pokutę.

Św. Jan Paweł II (Fatima, 13 maja 1982 r.): Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię - to wołanie Jezusa zostało w dramatyczny sposób przypomniane całej ludzkości w fatimskich objawieniach. Orędzie z Fatimy jest w swej istocie wezwaniem do nawrócenia i pokuty, tak jak Ewangelia. Wołanie to rozległo się na początku XX wieku i stąd zostało skierowane szczególnie do obecnego stulecia. (spis treści)

W skrócie

 

Sercem objawień fatimskich jest siedem spotkań dzieci z Matką Bożą w 1917 r. Poprzedziło je "anielskie przygotowanie" (trzy spotkania w 1916 r.), a uzupełniły dwa objawienia "hiszpańskie" (1925 i 1927 r.), w których Maryja - zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią - wyjaśniła bliżej swoje życzenia.

Dalsze objawienia prywatne siostry Łucji były zawsze komentarzem do istoty fatimskiego orędzia: nabożeństwa pierwszych sobót i poświęcenia Rosji i świata Niepokalanemu Sercu.

1916 - wiosna. Pierwsze objawienie się Anioła, który mówi o sobie, że jest Aniołem Pokoju i uczy małych wizjonerów modlitwy za tych, którzy nie wierzą i nie wielbią Boga.

1916 - lato. Anioł wzywa dzieci do składania ofiar ze swych codziennych cierpień i trudności.

1916 - jesień. Anioł uczy dzieci modlitwy uwielbienia Jezusa w Najświętszym Sakramencie i udziela im Komunii Świętej.

1917 - 13 maja. Pierwsze objawienie się Matki Bożej. Maryja zapewnia, że przychodzi z nieba i poleca dzieciom odmawiać Różaniec, by wyprosić pokój dla świata.

1917 - 13 czerwca. Drugie objawienie, w którym Matka Najświętsza ponawia prośbę o odmawianie Różańca i poleca dzieciom uczyć się czytać, gdyż chce się nimi posłużyć do rozpowszechniania nabożeństwa do Niepokalanego Serca.

1917 - 13 lipca. Trzecie objawienie połączone z wizją piekła, ukazaniem roli nabożeństwa do Niepokalanego Serca i przedstawieniem dzieciom tajemniczej wizji, która pozostała ukryta do 2000 r. jako tzw. trzecia część tajemnicy fatimskiej.

1917 - 13 sierpnia. Aresztowanie dzieci przez masońskiego administratora. Maryja daje zgromadzonym tłumom znak swego przybycia, ale się nie ukazuje.

1917 - 19 sierpnia. Czwarte objawienie, w którym Matka Boża prosi o Różaniec i ofiary wynagradzające za grzeszników idących do piekła. Obiecuje uczynić w październiku wielki cud.

1917 - 13 września. Piąte objawienie, w którym Maryja zapewnia, że Bóg jest zadowolony z modlitw i ofiar składanych przez dzieci.

1917 - 13 października. Szóste objawienie, w którym Matka Najświętsza podaje swój tytuł: jest Matką Bożą Różańcową. Wzywa ludzi, by nie obrażali Boga, a na znak prawdziwości swych objawień czyni cud, który oglądało blisko sto tysięcy ludzi.

1921 - 15 czerwca. Siódme objawienie Matki Bożej, w którym Maryja mówi Łucji, aby podążała drogą, którą ksiądz biskup chce cię prowadzić.

1925 - 10 grudnia. Maryja ukazuje się Łucji (już zakonnicy) w Pontavedra, w Hiszpanii, poucza o treści nabożeństwa pierwszych sobót i przekazuje treść "wielkiej obietnicy Niepokalanego Serca".

1926 - 15 lutego. Objawienie Dzieciątka Jezus. Chrystus mówi o rozpowszechnianiu nabożeństwa pięciu pierwszych sobót miesiąca w celu wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Maryi.

1929 - 13 czerwca. W Tuy, w Hiszpanii, Matka Boża przekazuje Łucji prośbę o poświęcenie Rosji przez papieża i wyjaśnia sposób, w jaki ma on tego dokonać.

Siostra Łucja do późnych lat życia miewała objawienia Matki Bożej, która pouczała ją o sposobie wprowadzania w Kościele nabożeństwa do Niepokalanego Serca oraz wzywała do zawierzenia temu Sercu wszystkich ludów i narodów. (spis treści)

Dzisiaj jest

wtorek,
27 czerwca 2017

(178. dzień roku)

Święta

Wtorek, XII Tydzień zwykły Rok A, I Dzień powszedn

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia: