Boże Ciało

Sonda

Czy potrzebna jest strona parafialna?


Wyszukiwanie

Licznik

Liczba wyświetleń strony:
9428

Biały opłatek to chleb. To skromny pokarm dla ciała i wielki dla ducha.

Kiedy biorę opłatek do ręki, myślę o moim kościele, a w nim o białym opłatku chleba, który stał się Ciałem Jezusa.


Spis treści
1.
Betlejem – miasto chleba
2. Biały opłatek
3. Co przypomina nam opłatek?
4. Historia opłatka w Polsce
5. Modlitwa
6. Opłatek
7. Rodowód opłatka
8. Symbole umieszczane na opłatkach
9. Wypiekanie opłatków
10. Zanim połamiemy się opłatkiem

     Betlejem – miasto chleba
    Chrystus
urodził się w Betlejem. Betlejem w języku polskim to dom chleba. Na polach Betlejem Moabitka Rut, którą poślubił Booz, zbierała kłosy. Stąd też pochodził król Dawid, a od jego imienia Betlejem nazywamy miastem Dawidowym. (spis treści)

     Biały opłatek
    Biały
opłatek to chleb. To skromny pokarm dla ciała i wielki dla ducha.
W rękach ludzi dobrej woli ten chleb, to niezapomniana uczta braterskiej miłości i dobroci. Uczta, która wzniecana w ludzkich sercach iskrę przebaczenia i pokoju.
    Biały chleb w ręku kapłana i jego słowa: „Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy…” to Chrystus, jedyny i wiekuisty Pan wszechświata, Król nieba i ziemi. Nieustannie ofiarowując się za nas na ołtarzach świata stał się dla nas pokarmem. Przychodzi do nas w Eucharystii, w białym opłatku chleba.
    Prawda ta zawarta jest w słowach pieśni śpiewanej na uwielbienie Najświętszego Sakramentu:
    Opłatek
biały biorę do ust, mały okruch chleba, lecz wiem, że to Chrystus, to mój Pan. I w sercu Boga już mam.
    Panie mój, wielbić Cię chcę,
sercem swym, duszą swą.
    Gdy jesteś przy mnie, Panie mój,
tak dobrze, lekko żyć, bo drogą prawdy jest Twój krzyż, wystarczy tylko nią iść.
    Prosiłem często, Panie, przyjdź,
wspomagaj w moim trudzie, bo Tyś przecież zawsze obok był, czekałeś, aż serce otworzę.
    Otwieram się na miłość Twą,
chcę, abyś mną kierował. Wyznaję przed światem, że kocham Cięi czekam, gdy przyjdziesz ponownie.
    Panie mój, wielbić Cię chcę,
sercem swym, duszą swą. (spis treści)

     Co przypomina nam opłatek?
   
Opłatek! Na dźwięk tego wyrazu zawsze biegniemy myślą do tego jedynego, niepowtarzalnego wieczoru wigilijnego, prawdziwego misterium rodziny polskiej, gdy ze czcią bierzemy do ręki kawałek białego opłatka, by nim podzielić się z bliskimi, krewnymi, znajomymi, ludźmi, którym pragniemy dobrze życzyć. Opłatek to symbol szczególny, który może zrozumieć tylko dusza Polaka i to pod każdą szerokością geograficzną. Mając w ręku opłatek - ten przedziwny chleb miłości wzajemnej, poddajemy się w tej chwili szczególnemu nastrojowi, snujemy refleksje i wspomnienia, wracamy wstecz do lat dzieciństwa, młodości, do ciepła rodzinnego domu, do twarzy ojca, matki, rodzeństwa i ten nastrój z dawnych lat pragniemy przekazać swym dzieciom, wnukom. I dlatego dla każdego opłatek jest tak drogi, tym bardziej, że jest on dla każdego wierzącego tym szczególnym chlebem, pod postaciami którego przyjmujemy Ciało Pańskie, Eucharystię, Chleb na życie wieczne.
    Opłatek, jak nic innego stał się symbolem jedności Polaków, wyrazem pragnienia zjednoczenia z bliskimi, choćby na odległość, choćby przez przesianie go listem. Nierzadko oblewany był łzami tęsknoty i żalu za rodzinnym krajem, za bliskimi osobami, budził wiele wspomnień, stanowił dla polskiej duszy symbol jedyny i niepowtarzalny opłatek po narodowych powstaniach, zabierali ze sobą polityczni uchodźcy, zesłańcy na daleki syberyjski step, żołnierze walczący podczas ostatniej wojny na wszystkich frontach świata, którzy przez kruchy opłatek, często z trudem zdobyty na te okazje, wracali myślami do najbliższych, do Polski.
    I dziś każde przełamanie się opłatkiem powinno być dla każdego wielkim przeżyciem i nie może być sprowadzone tylko do mechanicznego gestu wigilijnej tradycji, którą trzeba uszanować. Powinno być czynnością niemalże liturgiczną, wypływającą z najgłębszych pokładów ludzkiego jestestwa… Dziś, bardziej niż kiedy indziej, potrzeba wyciągniętej ręki z opłatkiem, nie tylko do ludzi, z którymi nas coś łączy, ale przede wszystkim i do tych stojących od nas daleko, tych, z którymi mamy jakieś nieporozumienia, utarczki, niedomówienia. Często, wbrew naszej woli, wbrew rozsądkowi, trzeba wyciągnąć nam rękę, by wraz z bielą opłatka i symboliką, którą on niesie, ustąpiły wszelkie urazy, uprzedzenia, by nasze serca zapłonęły żarem miłości topiącej wszelkie zło w naszym sercu. Tę miłość objawił nam Chrystus, który pod postacią chleba opłatka pozostał na ziemi, którego przyjmujemy w Komunii świętej. Trzeba, abyśmy przez opłatek mogli stać się jedną wielką rodziną, a wówczas Bóg stanie pośród nas, a anieli zaśpiewają pieśń pokoju, jak kiedyś nad polami Betlejem - Domu chleba: Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli. (spis treści)

     Historia opłatka w Polsce
    Do
Polski opłatek przybył wraz z chrześcijaństwem i do XV wieku służył jedynie do sprawowania Mszy św. i do konsekracji komunikantów dla wiernych. Z biegiem czasu nastąpiło coś, co stało się swoistego rodzaju fenomenem na skalę światową.
    Gdzieś od połowy XV wieku wypiekiem opłatków zainteresowali się ludzie świeccy i zaczęto ich używać do celów pozaliturgicznych. Jest to przypadek odosobniony i niespotykany chyba nigdzie.
    Już od XVI wieku opłatki, zwłaszcza smarowane miodem, były ulubionym przysmakiem dzieci. Starszym służyły też niekiedy jako przekąska do wina. Często, z braku drogiego laku, używano ich do pieczętowania listów oraz wykonywania tzw. światów.
    Były to konstrukcje wykonywane z opłatków w formie kulistej, które zawieszano w głównej izbie na czas świąt. Był to okres, gdy nie znano jeszcze ani choinki ani podłaźniczki. Symbolizowały zwłaszcza teraz, podczas Godów, wszelkie dary zsyłane na ludzi od Boga. Tak zwany świat wyrażał też walkę dobra ze złem, łączność z tym co pozaziemskie, pozaludzkie, sakralne i święte.
    Stosowanie opłatków w użyciu świeckim, przy jednoczesnym uwzględnianiu ich roli obrzędowej, rozwinęło się szczególnie żywiołowo na gruncie polskiej kultury ludowej, w wierzeniach i zwyczajach całego roku.
    I tak: barwione opłatki dawano bydłu w wieczór wigilijny dla zapewnienia mu zdrowia. Dla zapewnienia dużej ilości mleka okadzano je też często dymem ze spalonych opłatków. Nakarmienie opłatkiem psa chronić miało go przed wścieklizną. Dom obchodzono z opłatkiem w ręku, by zabezpieczyć go przed ogniem i uderzeniami pioruna. W medycynie ludowej używano go jako środka leczniczego lub jeszcze do ostatnich czasów, jako opakowania na lekarstwo.
    Dziś, jak przed wiekami, wypiekiem opłatków zajmują się zakony i zgromadzenia zakonne, tak męskie jak i żeńskie. Zajmują się również rozsiane po całej Polsce wyspecjalizowane w tej dziedzinie piekarnie rzemieślnicze.
    W naszych czasach tak po wsiach, jak i miastach, miejscowa służba kościelna, a więc klerycy, bracia zakonni, organiści, ministranci, lektorzy i inni roznoszą opłatki po domach. Można je też nabyć w przykościelnych stoiskach z dewocjonaliami, w biurach parafialnych czy w zakrystii. Każda niemal polska rodzina pragnie mieć opłatek na wigilijnym stole. (spis treści)

     Modlitwa
   
Dziękujemy
Ci, Boże i Ojcze, za ten biały chleb - opłatek, owoc ziemi i ludzkiej pracy, który zgromadził nas dzisiaj w jedno przy tym stole, podobnie jak wówczas, kiedy mocą Twego Słowa staje się Twoim Ciałem i gromadzi nas we wspólnocie ołtarza.
    Pobłogosław nas i ten opłatek, którym będziemy się łamać i zwyczajem ojców naszych składać sobie wzajemne życzenia świąteczne.
    Panie, Ty sam nauczyłeś nas tego, aby w znaku przełamania się chlebem dzielić się z innymi - a zwłaszcza potrzebującymi - miłością, życzliwością i pokojem. Obdarz więc nas wszystkich Twoim pokojem, abyśmy sławili ojcowską Twą dobroć, przez Chrystusa Pana naszego. Amen. (spis treści)

     Opłatek
   
Tradycyjnie
spożywanie wieczerzy wigilijnej poprzedza dzielenie się białym opłatkiem, czyli bardzo cienkim, przaśnym (niekwaszonym) chlebem. Ten prosty, jakże ludzki, komunikatywny zwyczaj nasycony jest głęboką i wielowymiarową symboliką. Zawarta jest ona najpierw w fakcie „bycia razem". Skłóceni nie zasiadają przecież razem do jednego Owszem, owa solidarna wspólnota stołu domaga się wzajemnego zrozumienia („kto wiele rozumie, wiele przebacza, kto mało rozumie..."), czyli wybaczenia, zgody na wzajemną inność, tchnie życzliwością. Dzieląc się opłatkiem składamy sobie przecież życzenia dobra wszelakiego, zarówno materialnego, jak też duchowego. Dobro materialne symbolizuje materia opłatka - chleb. Oby go nam i naszym bliźnim nigdy nie zabrakło, obyśmy umieli dzielić się nim z potrzebującymi! Św. Brat Albert, wielki jałmużnik, heroiczny opiekun bezdomnych, podpowie nam tutaj, że należy być ,,dobrym jak chleb" i podzielnym jak chleb. Opłatek wigilijny jest dla chrześcijanina przede wszystkim nawiązaniem do potrzeby spożywania chleba biblijnego, z którym utożsamił się sam Chrystus, czyli do odżywiania się eucharystycznym chlebem. Rodzi się zaraz tutaj uzasadnione pytanie, czy posiadamy wystarczającą wiedzę o całej, obszernej symbolice zwyczaju, który tak chętnie pielęgnujemy w domach?
    Skąd pochodzi zwyczaj dzielenia się opłatkiem właśnie w dzień Wigilii Bożego Narodzenia? Sam fakt dzielenia się chlebem w postaci opłatka był znany od początków Kościoła. Nie miał on jednak żadnego związku z okresem Bożego Narodzenia, ale raczej bezpośrednio odnosił się do Eucharystii. Znano bowiem, zarówno na Wschodzie jak też Zachodzie Kościoła, zwyczaj błogosławienia chleba (w czasie Mszy św. i poza nią) i spożywania go jako rodzaju komunii duchowej. Te pobłogosławione chleby zwano eulogiami. Dzielono się nimi, wyrażając wzajemną miłość, życzliwość, przynależność do tego samego lokalnego Kościoła. Przesyłali go sobie biskupi a kapłani wiernym. Ta starożytna praktyka związana z eulogiami osłabła na skutek dekretów z IX w. (synody karolińskie), które obawiały się zamazania w świadomości wiernych granicy między opłatkami konsekrowanymi (Hostiami) a chlebem „pozamszalnym", zaledwie pobłogosławionym.
    Nie ma solidnego studium, które podpowie nam, od kiedy i w jaki sposób utrwaliła się w Polsce tradycja dzielenia się opłatkiem w dzień wigilijny. Najstarsza wzmianka źródłowa o tej praktyce w polskich rodzinach pochodzi z końca XVIII w. Dzisiaj jest to już wyłącznie polski zwyczaj, jak przypomina nam Cyprian Kamil Norwid:
    „Jest
w moim Kraju zwyczaj, że w dzień wigilijny

    Przy wejściu pierwszej gwiazdy wieczornej na niebie,
    Ludzie gniazda wspólnego łamią chleb biblijny,
    Najtkliwsze przekazując uczucia w tym chlebie". (spis treści)

     Rodowód opłatka
    Łamanie
się opłatkiem to zwyczaj jedyny w swoim rodzaju, znany w niewielu zaledwie krajach świata, a jego pochodzenie - można powiedzieć bez przesady - tonie w pomrokach dziejów. Łączy się, sama forma tego białego chleba, z obyczajami sprzed tysięcy lat, z religiami starszymi niż chrześcijaństwo, które zwyczajowi temu nadało pełny chrześcijański sens wspólnego braterstwa, darowanie sobie win, wszelkich uraz, niedomówień, oskarżeń, czego wyrazem jest obopólne podanie sobie chleba.
    Od samego początku istnienia świata człowiek musiał oddawać nieznanym sobie siłom, których potęgi doznawał i tę potęgę podziwiał - dar swojej pracy, dar ofiary, część z tego, co wypracował swymi rękami na ziemi.
    Deszcz i spiekota słoneczna, pioruny i trzęsienia ziemi, powodzie, wylewy morza, wszystko to przerażało człowieka i nakazywało przebłagać te siły przyrody. Aby uratować zasiew, źródło życia swego środowiska, szczepu czy narodu, szukał człowiek Tego, który to sprawił i czuł, że nieznanemu Bogu trzeba za Jego dary wynagrodzenia.
    Dar chleba ofiarnego znany był już w czasach Starego Testamentu. Prawo Mojżeszowe mówiło wyraźnie o nakazie złożenia w ofierze Bogu dwunastu placków przaśnych, tzw przaśników pieczonych bez zakwasu. Chleby te układano na dwa stosy po sześć i zwano je pokładnymi. Musiały one leżeć po siedem dni i dopiero po tym czasie mogli je zjeść kapłani żydowscy. Symbolizowało to wdzięczność wobec Boga Jahwe za łaski okazane wszystkim pokoleniom Izraela.
    Żydowskie święto Przaśników (czyli chlebów niekwaśnych) było nierozłączną częścią święta Paschy. Przaśniki trwały od 15 do 22 Nizan. Wówczas to prawo Mojżeszowe zabraniało Izraelitom spożywania kwaszonych pokarmów, a nawet przechowywania kwasu w domach.
    Praktyka pieczenia chleba przaśnego, niekwaszonego, takiego, jakiego używał Chrystus przy ostatniej Wieczerzy, zachowała się w Kościele obrządku rzymskiego oraz w obrządkach ormiańskim i maronickim. Już w erze wczesnochrześcijańskiej liturgia mszalna określana była jako fracio panis - łamanie chleba.
    Tradycja łamania się opłatkiem jest dalekim echem form kultu i życia wspólnotowego pierwszych chrześcijan, o których św. Łukasz napisał w Dziejach Apostolskich, że „trwali oni w nauce apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie" (2,42 - 46).
    Bliższy tej tradycji jest wczesnośredniowieczny zwyczaj polegający na obdarowywaniu zgromadzonych w kościele chlebem nieofiarnym, zwanym eulogią.
    Był to przede wszystkim, głównie w Kościele Wschodnim, chleb błogosławiony w czasie Mszy św. Stanowił tam namiastkę Komunii dla tych, którzy nie przyjmowali, z różnych względów, Ciała Pańskiego. Był również spożywany na ucztach braterskich - agapach.
    Na Zachodzie święcono ten chleb także poza Mszą św., i podobnie jak na Wschodzie, symbolizował on zjednoczenie z Bogiem. Eulogia wprowadzona została w IV wieku, gdy liczba wiernych gwałtownie rosła, a jednocześnie zaczęła zanikać praktyka przyjmowania Eucharystii przez wszystkich uczestników Mszy św.
    W
VI wieku zwyczaj rozdawania chleba błogosławionego przeniesiony został z Konstantynopola do Galii, Italii, Niemiec i Czech, ulegając równocześnie stopniowym zmianom.

    Przez pewien czas powszechny był zwyczaj, że eulogie posyłali sobie nawzajem biskupi, przesyłali je z kolei kapłani wiernym, często razem z listami zawierającymi życzenia.
    Opłatek to symbol chleba, tego naszego, powszedniego, wypracowanego ciężkim wysiłkiem rolników, i tego, pod postaciami którego zechciał pozostać z nami na ziemi Chrystus, nasz Odkupiciel. Patrząc na kruchy biały opłatek, powinniśmy dziękować Zbawicielowi, że wybrał zwykły chleb, by nim karmić nas w Eucharystii, byśmy w naszej wędrówce do domu Ojca nie ustali. (spis treści)

     Symbole umieszczane na opłatkach
    Koło
z dawien dawna symbolizowało wszelką doskonałość. Czyż nie sam Bóg jest najdoskonalszy? Ten właśnie najdelikatniejszy z wszelkich chlebów ofiarnych, zwany nebula (mgiełka), stał się chlebem używanym do Mszy św.
    Od
XII wieku w kołach opłatkowych zaczęto umieszczać baranka, nazywając taki opłatek agnuskiem. Zachowując znaną z czasów antycznych formę monety, posłużono się bardzo popularną w wiekach średnich metodą interpretacji alegorycznej: chrześcijańska emblematyka, zwłaszcza kryptonim IHS, zastąpiła wizerunek oraz imię cesarza wybijane na pieniądzach. Konsekwentnie - symbol Chleba żywota wiecznego był odczytywany jako przeciwstawienie srebrnika Judaszowego.

    Treści przedstawione na opłatkach można z grubsza podzielić na symboliczne i obrazowe. Do pierwszej grypy należą małe krążki komunikantów zdobione tłoczeniem w formie płonącego, przebitego trzema gwoździami serca, wyobrażeniem kielicha, oka Opatrzności, chusty Weroniki i innym znakiem.
    Symbole widnieją również na dużych krążkach - hostiach. Najczęściej jest to wspomniany skrót IHS - zestawienie pierwszych trzech liter greckich imienia Jezus (Iesus Hominum Salvator, Iesus Homo Sanctus itp.), krucyfiks, krzyż z zawieszonym na ramionach całunem i znakami Męki.
    Do grupy przedstawień obrazowych można zaliczyć wypełniające cały prostokąt opłatka sceny o tematyce bożonarodzeniowej: Narodzenie, pokłon Pasterzy, hołd Trzech Mędrców. Czasami pojawiają się na opłatkach motywy kolędowe, pastorałkowe, różnego rodzaju szopki, są też wyobrażenia Bożego Dzieciątka itp. (spis treści)

     Wypiekanie
opłatków
   
Nazwa opłatek pochodzi od łacińskiego słowa oblatum (dar ofiarny) i oznacza rodzaj przaśnego, pieczonego w formie bardzo cienkich płatków, z rzadkiego ciasta pszennego, nie kwaszonego i nie solonego chleba.
    W starożytności sporządzano go w ten sposób, że na rozgrzane płaskie kamienie lub płyty z żelaza wylewano rzadkie ciasto, które po upieczeniu, obcinane było na kształt koła.
    Według zapisów starych kronikarzy Europy, opłatki takie zaczęli wypiekać zakonnicy ze starego, benedyktyńskiego opactwa w Cluny, w Burgundii. Stamtąd zwyczaj ten przyjęli zakonnicy z innych zakonów, a między innymi cystersi, franciszkanie, dominikanie.
    Początkowo wypiekanie opłatków było wielką ceremonią pozaliturgiczną, prawie pewnym misterium połączonym z modlitwami, pieśniami, dokonywanym z niezwykłą powagą.
    Na mąkę przeznaczoną na opłatek wybierano najdorodniejsze ziarna, płukano je starannie i zsypywano do specjalnych worków, które zaufany posłaniec wiózł do młyna. Tam, na tę okazję, czyszczono koła młyńskie, osłaniano je od kurzu, przesiewano mąkę przez nowe sita. Mąka, po zmieleniu, wracała do klasztoru, gdzie kapłani - zakonnicy, ubrani w alby, zasłoniwszy usta woalem, przystępowali do pieczenia opłatków, w czym pomagali im też bracia zakonni. Ciasto wylewano na rozgrzane w ogniu żelazne szczypce z kolistym wgłębieniem, na którym wyryty był krzyż, litery IHS lub znaki Męki Pańskiej.
    W Polsce gdzieś od połowy XV wieku wypiekiem opłatków zainteresowali się ludzie świeccy i zaczęto ich używać do celów pozaliturgicznych. Jest to przypadek odosobniony i niespotykany chyba nigdzie. Wraz z tym faktem nastąpił burzliwy rozwój rodzinnego żelazorytnictwa, ściśle związanego z produkcją żelaznych szczypiec zwanych ferramenta oblatoria. Był to swoisty, prostokątny piekarnik, a od zewnętrznej strony, tam gdzie nalewało się ciasto, znajdowały się tabliczki z rytami tworzącymi przedstawienia figuralne, emblematy symboliczne i motywy ornamentalne.
    Wszystkie dawne formy do wypieku opłatków (z których wiele znajduje się w zbiorach muzeów etnograficznych), to wspaniałe wyroby artystyczne dawnych żelazorytników. Spośród bardzo wielu, jednym z najdawniejszych był Bartłomiej Baczeński z Tarnowa.
    Dawniej, jak już wspomniano, opłatki wypiekali po klasztorach wyłącznie zakonnicy, a bracia kwestarze, członkowie zakonów, już od jesieni roznosili je po domach, zbierając przy okazji dary w naturze na rzecz swego klasztoru.
    Z czasem zaczęli je też wypiekać organiści, a bywało, że i niejeden proboszcz, na zapadłej i zagubionej parafii, sam musiał trudnić się wypiekiem opłatków.
    Tak oto przedstawia taki wypiek dawny kronikarz: „Gdy nadszedł Adwent, codziennie po nabożeństwie, w specjalnym pomieszczeniu, z czystej, przesianej mąki pszennej, zaczynionej w wodzie lub mleku, na papkę przygotowywał ciasto. Nad czeluścią pieca chlebowego przygotowywał ogień, po czym nabrawszy do naczynia papki czerpał ją łyżką i ulewał na tabliczkę nie rytowaną szczypców żelaznych, po czym zamykał to żelazko i wsadzał w ogień. Po dwóch, trzech minutach wyciągał szczypce z ognia, otwierał je i wrzucał opłatek na deskę wspartą o polepę pieca. Kluskowate wygniotki, jakie tworzyły się u brzegów prostokątnego opłatka, obcinał żelaznymi nożycami…”
    Dziś
, jak przed wiekami, wypiekiem opłatków zajmują się zakony i zgromadzenia zakonne, tak męskie jak i żeńskie. Zajmują się również rozsiane po całej Polsce wyspecjalizowane w tej dziedzinie piekarnie rzemieślnicze.

Technologia pieczenia opłatków pozostała od wieków ta sama - jest dość prosta, wymaga jednak doświadczenia i zręczności. W całym procesie pieczenia najważniejszy jest dobór odpowiedniego gatunku mąki, o małej zawartości glutenu i znikomej ilości otrąb, co w dużej mierze decyduje o jakości opłatków.
    Kolejną sprawą jest przygotowanie samego ciasta - trzeba połączyć mąkę i wodę w odpowiednich proporcjach. Do pojemnika wyposażonego w mechaniczne mieszadło wlewa się wodę i wsypuje mąkę w takiej ilości, aby ciasto miało konsystencję ciasta naleśnikowego, po rozmieszaniu ciasto przecedza się przez sito.
    Dzisiaj najczęściej opłatki piecze się w elektrycznych matrycach - są to dwie płyty, z których jedna, górna, jest ruchoma. Na rozgrzaną matrycę nalewa się ciasto i za pomocą dźwigni przyciska drugą płytę. Aby mieć gwarancję równomiernego rozprowadzenia mącznej masy, nalewa się ją pojemnikiem zakończonym pięcioma lejkami. Sam proces pieczenia trwa około jednej minuty. Później płaty wypieczonego ciasta poddawane są nawilżaniu - zapobiega to łamliwości i nadmiernej kruchości. Następnie kroi się na wymiarowe opłatki i pakuje się, często już, automatycznie. (spis treści)

     Zanim połamiemy się opłatkiem
    Zanim w wigilijny wieczór połamiemy się opłatkiem, który przypomina nam dobroć powszedniego chleba oraz Chrystusa, który narodził się w mieście chleba - Betlejem, wybaczamy sobie wyrządzone wzajemnie przykrości i postanówmy być dobrzy jak chleb, który leży na stole. Niech nasze szczere życzenia oparte będą na wybaczeniu i wzajemnej miłości. Zanim będziemy życzyć sobie Bożego błogosławieństwa, bogatych przeżyć religijnych, zdrowia i radosnych obchodów świątecznych, podziękujmy Bogu za dary chleba, za inne dary i za możliwość naszego spotkania w rodzinie. (spis treści)